Zakwas żytni na chleb

Zakwas to życie.
To niemal kolejny członek rodziny, o którego trzeba dbać, o którym trzeba pamiętać planując dłuższy wyjazd. 🙂 To życie, które odwdzięcza się swoją pracą, ale potrafi też strzelić focha, gdy o nim zapomnimy.

Lody ze sklepu? Nie, dziękuję!

Znajomi mogą na mnie popsioczyć, bo wspólny spacer ze mną i z dzieciakami nigdy nie doprowadza nas do pierwszej lepszej budki z lodami/goframi/ciastkami czy innymi hot dogami. W związku z tym każde nasze wyjście musi być wcześniej zaplanowane nie tylko logistycznie, ale też kulinarnie. I zazwyczaj kończy się na kocu/ławce/trawie i wyjadaniu tego, co przynieśliśmy …

Lody ze sklepu? Nie, dziękuję! Read More »

Lody na śniadanie? Proszę bardzo!

Śniadanie. Wszyscy głodni=nerwowi. Proponuję coś, co jest odżywcze, smaczne i ekspresowe w przygotowaniu, a w odpowiedzi słyszę:
– A są lody?
Nim zdążę otworzyć usta do moich uszu dobiega kolejny głos:
– Ja też chcę lody. Lody! Lody! Lody!
Co wtedy? Wtedy jestem przeszczęśliwa…

Jak wziąć urlop od bycia matką?

Są czasem takie chwile, kiedy mam dość. Ba! Są takie dni pełne tych chwil, kiedy chcę odłożyć szmatę/talerz/wiadro z pieluchami wielo/garnek czy co tam akurat zajmuje ręce, odłożyć tu gdzie stoję, włożyć buty i wyjść. Czasem też są takie chwile, gdy wolałabym nie tracić czasu na wkładanie butów, tylko czym prędzej wybiegłabym boso i uciekła gdziekolwiek, jak najdalej stąd.

Pytania, które chciałaby usłyszeć świeżo upieczona mama (I teksty, których może mieć dość)

– Halo? Urodziła się. Córeczka. Mamy córeczkę!
– Gratuluję! Ile waży? Duża? Wszystko dobrze? A matka jak?
– Córka duża, silna, 4 kg, 56 cm. Matka zmęczona, bo poród długi.
– Dobrze, dobrze. To nic. Najważniejsze, że dziecko zdrowe.

Znacie to? Najważniesze… Dźwięczy mi to w uszach. I mdli mnie już kiedy to piszę.

Rzodkiewkowa radocha

Radocha z tego, że doczekaliśmy się naszych własnych pierwszych, osobistych, debiutanckich rzodkiewek. Radocha podwójna, bo to pierwszy plon na debiutanckiej grządce w naszym ogrodzie. Korzeń – czyli różowe części poszły do chrupania, a z liści powstało coś a’la szpinak rzodkiewkowy.